• O licencji 2

    O licencji 2

    „Muzyka zwolniona z opłat” „Publiczne odtwarzanie zwolnione z opłat” Co kryje w sobie taki slogan? Kiedy możemy słuchać muzyki w gabinecie lub / i w sklepie? Jakie użytkowanie muzyki w komercyjnym zakresie jest dozwolone a jakie nie? Czy należy w tym celu podejmować jakieś dodatkowe, wiążące umowy? Dlaczego za słuchanie muzyki należy płacić (i komu)? Na te i inne Wasze pytania postaram się odpowiedzieć jak najprościej… Już od niepamiętnych wieków muzyka towarzysząca człowiekowi w jego codziennym życiu stała się czymś tak naturalnym, że bez niej odczuwalny jest brak, który zawsze czymś uzupełniamy. Muzyka jest sztuką, która stała się nierozłączną częścią ludzkiej natury. W miarę jednak rozwoju techniki, gospodarki i świadomości społecznej rozwija się też ustawodawstwo (przepisy prawne), które pozwalają „zapobiec” możliwemu chaosowi. Powoduje to, że oprócz obowiązków mamy coraz więcej praw i możliwości pozytywnej ekspansji. To jest bardzo dobre. Zaczynamy doceniać „dobra” nie tylko te materialne. W coraz większym zakresie doceniane są dobra intelektualne i twórczość artystyczna, która czyni zwyczajne życie po prostu pięknym. W myśl Ustawy o ochronie praw autorskich (w tym przypadku muzyki i jej kompozytorów) Art. 45, 66 ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. 2006r., Nr 90, poz. 631 z późn. zm.) – jesteśmy zobligowani do wynagradzania autorów za ich twórczość. Uważam ten aspekt prawny za bardzo pozytywny, bo wyobraźcie sobie jak wyglądałoby życie kulturalne, czy muzyka, gdybyśmy zwyczajnie pomijali jej twórców? Przecież to wyjątkowi ludzie i muszą żyć! Dostarczają pozostałym tak wiele wspaniałych doznań, wibracji, wzruszeń – tych emocji, które „kolorują” nasze życie. Dlatego nie miejmy oporów płacić za to. Każdy z nas wykonując swoją działalność oczekuje wynagrodzenia. To naturalne. Jeżeli chodzi o muzykę i film to fundamentalne zasady sztuki używanej w codziennym życiu. W celu ułatwienia pewnych kwestii związanych z ich twórcami powstało szereg różnych stowarzyszeń (ZAIKS, SPAV i inne). Stowarzyszenia te chronią autorów i ich działa. To bardzo dobrze! Jednak w celu wyjaśnienia – jak sama nazwa wskazuje – stowarzyszenie ma prawo i obowiązek chronić i wynagradzać tych, których „stowarzysza” – zrzesza w swoich strukturach działalności, mając „zgodę” autorów. W/w ustawa jasno i wyraźnie określa, że wszystkie prawa autorskie (i pokrewne) muszą być chronione. A kto jest „właścicielem” praw autorskich? Pierwsza nasuwająca się odpowiedź – autor. Nie do końca tak jest. W przypadku np. ZAIKS właścicielem praw autora należącego do tego stowarzyszenia jest właśnie ZAIKS, który ma obowiązek ich ochrony i wynagradzania. Nie dziwmy się więc, że nasilające się kontrole inspektorów stowarzyszeń chroniących prawa twórców stały się ostatnio „zmorą” gabinetów, sklepików i innych placówek komercyjnej działalności. Zdarza się jednak tak, że właścicielem praw autorskich jest Wydawnictwo, które je wykupiło na fundamencie podpisanej umowy z niezależnym twórcą / muzykiem, który nie jest zrzeszony. W takiej sytuacji Wydawnictwo, jako właściciel prawa do np. muzyki ma obowiązek zapewnić swoim twórcom wynagrodzenie z tego tytułu i „chronić” ich dzieło. Wydawnictwo ma również prawo do dysponowania tym dziełem (w tym przypadku muzyką) dokładnie na takich samych zasadach, jak masowe stowarzyszenia! Udzielamy licencji i chronimy naszych autorów zgodnie z Ustawą o ochronie praw autorskich. Niech ten temat stanie się dla wszystkich jasny i czytelny: muzyka, obraz, rzeźba itp. To twórczość – praca, która musi być wynagrodzona. To zapewnia prawo na całym świecie i uważam ten aspekt za oczywisty i normalny. Jako właściciel wydawnictwa muzycznego Victor 11 będący również właścicielem praw autorskich do nagrań jakie zostały przeniesione przez muzyków działam w zgodzie z ustawą, która pozwala mi dysponować licencjami związanymi z wydawanymi przeze mnie płytami CD oraz DVD. W celu radykalnego uproszczenia procedur ‘papierkowych” popularnie używam sloganu MUZYKA ZWOLNIONA Z OPŁAT. Oznacza to tylko tyle, że należność za prawa do jej odtwarzania jest już opłacona w tantiemach, jakie otrzymują nasi kompozytorzy. Reasumując: SZANOWNI PAŃSTWO! Za używanie komercyjne – PUBLICZNE ODTWARZANIE – naszych płyt CD oraz DVD w sklepach, gabinetach i innych placówkach Waszej działalności nie musicie nikomu więcej płacić! Wystarczy zakupić płytę Wydawnictwa Victor 11 i już! Dlatego nasza muzyka jest „zwolniona z opłat” ponieważ Wydawnictwo i nasi kompozytorzy nie jesteśmy w jakikolwiek sposób zrzeszeni. Nie podpisujecie umów, nie jesteście obligowani do systematycznego opłacania jakichkolwiek abonamentów – wystarczy kupić płyty CD lub / i DVD z logo Wydawnictwa Victor 11 i spokojnie możecie odtwarzać te płyty w miejscach swojej pracy. Nasuwające się pytanie po takim wyjaśnieniu to: co powinienem zrobić w przypadku kontroli jakiegoś inspektora stowarzyszenia chroniącego prawa autorskie? W takiej sytuacji należy tylko i wyłącznie POINFORMOWAĆ urzędnika o tym, ze odtwarzana muzyka jest ZWOLNIONA O LICENCJI – 2 TEKSTY O MUZYC E 13.08.2013 O LICENCJI – 2 – muzyka bez opłat muzyka relaksacyjna www.victor11.com/o-licencji—2.html 2/2 Z OPŁAT oraz podać dane adresowe Wydawnictwa lub dystrybutora, od którego nabyliście te płyty (oczywiście dotyczy to tylko i wyłącznie płyt wyprodukowanych – oznaczonych logo Wydawnictwa Victor 11). Dla bardziej „czytelnej” sytuacji można pokazać dowód zakupu (fakturą lub paragon) oraz pisemną licencję, jaką wydajemy na specjalne życzenie właścicieli placówek współpracujących (ale nie ma takiego obowiązku!). Jeżeli chodzi o pisemną zgodę na odtwarzanie płyt Wydawnictwa Victor 11 od 2008 roku jest ona umieszczona w formie informacji na obwolutach graficznych płyt CD i DVD.

    Roman Rybacki

  • O licencji

    O licencji

    Płaćmy tylko raz Nie cichnie zamieszanie związane z publicznym odtwarzaniem muzyki. Płacić, czy nie? Jeśli tak, to komu? Więc jeszcze raz po kolei O tym, że muzyka Wydawnictwa VICTOR 11 jest zwolniona z opłat i wolna od “zaiksowskich” tantiem pisaliśmy już wcześniej. To samo dotyczy i innych organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Nasza muzyka i nasi kompozytorzy nie podlegają jurysdykcji tychże zrzeszeń. W myśl ustawy z dn. 04.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. nr 24 poz. 93) oraz ochronie z ustawy z dn. 08.06.1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (Dz.U. nr 47 poz. 211) Wydawnictwo VICTOR 11 posiada pełne prawo do publikacji i dystrybucji nagrań, których jest wydawcą. Muzyka ta jest zwolniona z opłat na rzecz innych stowarzyszeń, m.in. ZAiKS, ZPAV, STOART itd. Skąd więc takie zamieszanie w publicznych placówkach (są nimi gabinety kosmetyczne, salony, biura itp.) wokół odtwarzanej muzyki? Jeżeli korzystamy z radia, czy nabytych nagrań światowych bestsellerów, to oczywiste, że powinniśmy za to uiszczać tantiemy (dla przypomnienia: tantiema to umowna opłata ustalana procentowo, płacona uprawnionemu z tytułu autorskich praw majątkowych, a uzyskana od użytkowników za odtworzenie dzieła). Opłata ta dotyczy tylko odtwarzania w miejscu publicznym! Zamieszanie owo zapewne wynika stąd, iż “autorzy swoich dzieł” (co gwarantuje w/w ustawa) mają prawo – najprościej rzecz ujmując – do wynagrodzenia za nie. Aby gwarantować te prawa, powstało kilka stowarzyszeń o zasięgu nie tylko ogólnopolskim, których zadaniem jest ochrona twórców. Dobra niematerialne są tak samo chronione jak np. własność domu czy samochodu. Dzięki temu możemy się rozkoszować wspaniałą muzyką, czytać świetną książkę, czy podziwiać obraz, rewanżując się za to ich twórcom. Korzystając z muzyki, której prawa autorskie nie podlegają w/w zrzeszeniom, obowiązują nas dokładnie te same ustawowe zasady. Są jednak one trochę inaczej skonstruowane. Autorskie prawa do nagrań są własnością Wydawnictwa. Tantiemy za publiczne odtwarzanie naszych płyt są już wliczone w ich cenę. Nasi muzycy otrzymują z tego tytułu wynagrodzenie. Kupując płytę Wydawnictwa VICTOR 11 z portalu muzyki relaksacyjnej najwSPAnialsza.pl macie Państwo możliwość jej odtwarzania w swoim gabinecie (lub innym miejscu pracy) bez dodatkowych opłat. Zamieszanie wokół “muzyki zwolnionej z opłat” w głównej mierze bierze się z braku informacji na ten temat. Owa “niewiedza” jest nagminnie wykorzystywana przez wiele osób kontrolujących poszanowanie ustawy o ochronie praw autorskich. O tę wiedzę musimy zatem zadbać sami! Temu celowi ma służyć ten artykuł. Kupując płyty z najwSPAnialszą muzyką, wchodzicie Państwo równocześnie w posiadanie licencji na jej publiczne odtwarzanie! Nie musicie (a wręcz nie powinniście!) opłacać tantiem za płyty Wydawnictwa VICTOR 11, bo zrobiliście to już w momencie zakupu nośnika! Muzyka ta jest zwolniona z opłat wszelkich stowarzyszeń. Publiczne odtwarzanie jest zagwarantowane dowodem zakupu płyty (paragon, faktura VAT) wystawionym przez dystrybutora – PUNKT Sp. z o.o., portal z muzyką relaksacyjną najwSPAnialsza.pl. Na życzenie wydajemy pisemne zaświadczenia, które swobodnie można okazywać inspektorom dbającym o ochronę praw autorskich (nie tylko “zaiksowskich”). Na pytanie “Co zrobić w przypadku, gdy posiadam muzykę wydaną przez Wydawnictwo VICTOR 11, a inspektor domaga się podpisania umowy ze zrzeszeniem chroniącym prawa autorskie?” jest tylko jedna odpowiedź. Nie trzeba nic podpisywać, o ile korzystacie Państwo tylko z naszej muzyki! Jest ona zwolniona z (dalszych) opłat! W przypadku odtwarzania innej muzyki, racje osoby kontrolującej będą już słuszne. Jeśli odtwarzacie w gabinecie muzykę innych autorów, wówczas należy wnieść opłatę tantiemową za jej używanie w miejscu pracy. Najczęściej odbywa się to w sposób wymagający podpisania stałej umowy z danym zrzeszeniem, dysponującym prawami do tejże muzyki. Podsumowując: zadbajmy sami o klimat w naszym miejscu pracy – dla naszych klientów i dla nas! Wybierzmy taką muzykę, która jest dla nas przyjemna i tworzy niepowtarzalny nastrój. W kolekcji muzyki relaksacyjnej z portalu najwSPAnialsza.pl znajdziemy różnorodność muzyki opierającej się upływowi czasu, więc na pewno każdy znajdzie tam coś dla siebie. Kupując płyty z portalu najwSPAnialsza.pl, kupujecie również “święty spokój” i nie musicie martwić się o comiesięczne opłaty. Nie mówiąc o tym, że wciąż proponujemy coś nowego! Bądź legalny! Korzystaj z muzyki zwolnionej z opłat i z fantastycznego klimatu, jaki ona tworzy, przy okazji mając też… “święty spokój”.

    Roman Rybacki

    źródło: www.solarium.net.pl “SOLARIUM & Fitness” nr 1/2010 ss 74-75

  • Muzyka w salonie

    Muzyka w salonie

    Muzyka wywołuje przeróżne emocje: wzrusza, cieszy, wprowadza w stan zadumy i melancholii, wyzwala energię, ale także uspokaja. A to wszystko dlatego, że wykorzystuje niemal nieograniczoną gamę dźwięków i nastrojów; muzyka odzwierciedla wnętrze ludzkiej duszy. Już od niepamiętnych wieków muzyka towarzysząca człowiekowi w jego codziennym życiu stała się czymś tak naturalnym, że bez niej odczuwalny jest brak, który trudno zastąpić. Muzyka jest sztuką, która stała się nierozłączną częścią ludzkiej natury. W miarę rozwoju techniki, gospodarki i świadomości społecznej, rozwijają się też przepisy prawne, które pozwalają “zapobiec” możliwemu chaosowi. Powoduje to, że oprócz obowiązków, mamy coraz więcej praw i możliwości pozytywnej ekspansji. Zaczynamy doceniać “dobra” nie tylko te materialne. W coraz większym zakresie doceniane są też dobra intelektualne i twórczość artystyczna. “Muzyka zwolniona z opłat” “Muzyka zwolniona z opłat”, “publiczne odtwarzanie zwolnione z opłat” – jakie treści kryją się za tymi stwierdzeniami? Na jakich warunkach możemy słuchać muzyki w gabinecie, salonie? Jakie użytkowanie muzyki w komercyjnym zakresie jest dozwolone, a jakie nie? Czy należy w tym celu zawierać jakieś dodatkowe, wiążące umowy? Dlaczego za słuchanie muzyki należy płacić i komu? Na te i inne pytania w jak najprostszy sposób postaram się odpowiedzieć. Kontrole organizacji zrzeszających autorów, twórców i artystów wykonawców, chroniące prawa producentów, m.in. ZAiKS, STOART, ZPAV – posiadających odpowiednie zezwolenia ministerstwa do pobierania opłat w przypadku publicznego odtwarzania muzyki – spędzają wielu właścicielom salonów sen z powiek. Ustawa o prawie autorskim wzbudza wiele wątpliwości wśród osób, które z tego tytułu powinny opłacać składkę. W myśl Art. 45, 66 Ustawy o ochronie praw autorskich (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych – Dz. U. 2006 r., Nr 90, poz. 631 z późn. zm.) – jesteśmy zobligowani do wynagradzania autorów za ich twórczość. Uważam ten aspekt prawny za bardzo pozytywny, bo wyobraźmy sobie jak wyglądałoby życie kulturalne, czy muzyka, gdybyśmy najzwyczajniej pomijali jej twórców? Przecież to wyjątkowi ludzie, którzy dostarczają nam tak wiele wspaniałych doznań, wibracji, wzruszeń – tych emocji, które “kolorują” nasze życie. Dlatego nie miejmy oporów płacić za to. Każdy z nas wykonując swoją działalność oczekuje wynagrodzenia. To naturalne. Jeżeli chodzi o muzykę i film, to w celu ułatwienia pewnych kwestii związanych z ich twórcami, powstało szereg różnych stowarzyszeń (ZAiKS, STOART, ZPAV i inne). Stowarzyszenia te chronią autorów i ich dzieła. To bardzo dobrze! Jednak gwoli wyjaśnienia – jak sama nazwa wskazuje – stowarzyszenie ma prawo i obowiązek chronić i wynagradzać tych, których “stowarzysza” – zrzesza w swoich strukturach, mając na to “zgodę” autorów. Wyżej wymieniona ustawa jasno i wyraźnie określa, że wszystkie prawa autorskie (i pokrewne) muszą być chronione. A kto jest “właścicielem” praw autorskich? Pierwsza nasuwająca się odpowiedź – autor. Nie do końca tak jest. W przypadku np. ZAiKS, właścicielem praw autora należącego do tego stowarzyszenia jest właśnie ZAiKS, który ma obowiązek ich ochrony i wynagradzania. Nie dziwmy się więc, że nasilające się kontrole inspektorów stowarzyszeń chroniących prawa twórców stały się ostatnio “zmorą” gabinetów, salonów i innych placówek komercyjnej działalności. Zdarza się jednak tak, że właścicielem praw autorskich jest wydawnictwo, które je wykupiło na fundamencie podpisanej umowy z niezależnym twórcą / muzykiem, który nie jest zrzeszony. W takiej sytuacji wydawnictwo, jako właściciel prawa do np. muzyki, ma obowiązek zapewnić swoim twórcom wynagrodzenie z tego tytułu i “chronić” ich dzieło. Wydawnictwo ma również prawo do dysponowania tym dziełem (w tym przypadku muzyką) dokładnie na takich samych zasadach, jak masowe stowarzyszenia! Udzielamy licencji i chronimy naszych autorów zgodnie z Ustawą o ochronie praw autorskich. Niech ten temat stanie się dla wszystkich jasny i czytelny: muzyka, obraz, rzeźba itp. to twórczość – praca, która musi być wynagrodzona. Zapewnia to prawo na całym świecie i uważam ten aspekt za oczywisty i normalny. Jako właściciel wydawnictwa muzycznego Victor 11, będący również właścicielem praw autorskich do nagrań, działam w zgodzie z ustawą, która pozwala mi dysponować licencjami związanymi z wydawanymi przeze mnie płytami CD oraz DVD. W celu radykalnego uproszczenia procedur “papierkowych”, popularnie używam sloganu “muzyka zwolniona z opłat!” Oznacza to tylko tyle, że należność za prawa do jej odtwarzania jest już opłacona w tantiemach, jakie otrzymują nasi kompozytorzy. Za używanie komercyjne – publiczne odtwarzanie – naszych płyt CD oraz DVD w salonach, gabinetach i innych placówkach Waszej działalności nie musicie już nikomu więcej płacić! Wystarczy zakupić płytę Wydawnictwa Victor 11 i już! Nasza muzyka jest “zwolniona z opłat”, ponieważ Wydawnictwo i nasi kompozytorzy nie jesteśmy w jakikolwiek sposób zrzeszeni. Nie podpisujecie umów, nie jesteście obligowani do systematycznego opłacania jakichkolwiek abonamentów – wystarczy kupić płyty CD lub/i DVD z logo Wydawnictwa i spokojnie możecie odtwarzać te płyty w miejscach swojej pracy. Nasuwające się pytanie po takim wyjaśnieniu to: co powinienem zrobić w przypadku kontroli któregoś z inspektorów stowarzyszenia chroniącego prawa autorskie? W takiej sytuacji należy tylko poinformować urzędnika o tym, że odtwarzana muzyka jest zwolniona z opłat oraz podać dane adresowe wydawnictwa lub dystrybutora, od którego nabyliście te płyty (oczywiście dotyczy to tylko i wyłącznie płyt wyprodukowanych – oznaczonych logo Wydawnictwa Victor 11, których opakowanie można okazać przy kontroli). Dla bardziej “czytelnej” sytuacji, można pokazać dowód zakupu (fakturę lub paragon) oraz pisemną licencję, jaką wydajemy na specjalne życzenie właścicieli placówek współpracujących. Jeżeli chodzi o pisemną zgodę na odtwarzanie naszych płyt – od 2008 roku jest ona umieszczona w formie informacji na obwolutach graficznych płyt CD i DVD.

    Roman Rybacki

    źródło: www.solarium.net.pl “SOLARIUM & Fitness” nr 2/2009 ss. 88-89

  • Potęga muzyki relaksacyjnej

    Potęga muzyki relaksacyjnej

    W sterowane codziennością emocje i uczucia coraz częściej wkrada się chaos, który powoduje dyskomfort życia i samopoczucia. Również szaleńczy pęd pracy nadwyręża ciało. Szukając sposobu na spokój, sięgamy do coraz to wymyślniejszych technik relaksu bądź odnowy. Często się to udaje: piękny gabinet, wspaniałe i profesjonalne zabiegi oraz cudownie uzdrawiająco-upiększające kosmetyki powodują, że wzrasta zadowolenie i satysfakcja, a ciało relaksując się osiąga stan harmonii i wyciszenia. To naturalne procesy. W celu ich wyeksponowania i zapewnienia długotrwałych efektów, musimy pamiętać o zaspokojeniu wszystkich zmysłów, odbierających bodźce estetyczne. Jednym z nich jest słuch. Lubimy słuchać pięknych dźwięków. Lubimy słuchać pięknej muzyki. I chociaż każdy z nas ma swój indywidualny gust, pamiętajmy, że jest muzyka sięgająca poza te granice. Bez względu na to, co kto lubi, coraz większą mamy możliwość, aby sięgać po muzykę ponadczasową, melodyjną i zwyczajnie piękną. Nie trzeba tegoć, wystarczy poczuć harmonię oraz wewnętrzne ciepło i… już. Podczas wspaniałego zabiegu, często nie zwracamy uwagi na otoczenie, z którego zmysł słuchu chłonie pełnię harmonii i spokoju. Tak działa muzyka. Jeśli jesteśmy zajęci czymkolwiek innym, ona pomaga nam skoncentrować się, wycisza lub czasami pobudza. Niemal zawsze wywołuje pozytywne efekty. I, chociaż jej nie widać, staje się nierozłącznym elementem całości. Być może wydaje się to śmiałym stwierdzeniem, ale czy nie jest tak, że słysząc muzykę, która zwyczajnie nam się nie podoba, nie angażujemy się w danym środowisku? Niewielu korzystałoby z terapii, gabinetu odnowy biologicznej czy solarium, jeśli muzyka, którą stamtąd zapamiętaliśmy, byłaby „niewłaściwa” – czyli taka, która się nie podoba. Biorąc pod uwagę szerokie spektrum upodobań muzycznych, coraz częściej twórcy najwspanialszej muzyki relaksacyjnej eksponują w niej uniwersalne płaszczyzny działania. Komponują muzykę, która coraz częściej przekracza granice czasu i z takim samym efektem bywa odsłuchiwana niemal o każdej porze roku. Być może ta muzyka nie pretenduje do list przebojów, ale na pewno z przyjemnością jest słuchana nawet po kilku miesiącach czy latach. To jej ogromny walor estetyczny.

    Roman Rybacki

    źródło: www.solarium.net.pl “SOLARIUM & Fitness” nr 3/2009 ss. 78-79

  • Muzyka relaksacyjna

    Muzyka relaksacyjna

    Niewątpliwie muzyka wywiera ogromy wpływ na organizm człowieka. W zależności od tego jakiej muzyki słuchamy możemy spodziewać się różnych efektów. Słuchając mocnych, dynamicznych dźwięków nasz organizm jest pobudzany i motywowany do dalszej pracy. Natomiast słuchając muzyki relaksacyjnej odprężamy się, ale czy tylko? Muzyka relaksacyjna wywiera ogromny wpływ na nasze samopoczucie, ale również i zdrowie zarówno fizyczne jak i psychiczne. Melodie relaksacyjne wyciszają emocje, a co za tym idzie redukują stres oraz łagodzą napięcia pozwalając wyciszyć organizm i powrócić do naturalnego stanu i dobrej kondycji psychicznej. Jak wiemy wszyscy im mniej stresu tym człowiek zdrowszy, dlatego też przy bólu głowy w pierwszej kolejności w miarę możliwości powinniśmy spróbować się odprężyć i ochłonąć z nadmiaru emocji w czym idealnie pomoże nam właśnie muzyka relaksacyjna. Badania sugerują również, że muzyka ta zapobiega nawrotom migreny oraz przeciwdziała depresji. Kojące dźwięki mają również wpływ na nasze serce, a mianowicie obniżają ciśnienie krwi oraz obniżają tętno, poprawiając tym samym naszą wydolność oddychania. Dużo się mówi o muzykoterapii, wykorzystywana jest ona przy leczeniu chorób nowotworowych, jako sposób łagodzenia bólu. Muzyka relaksacyjna sprawia również, że częściej się uśmiechamy, mamy więcej chęci do życia dzięki czemu jesteśmy postrzegani jako ludzie radośni i szczęśliwi. Brakuje Ci pomysłów? Zamiast muzyki dynamicznej, która może rozproszyć Twoją uwagę, włącz coś co poprawi Twoją efektywność i pobudzi kreatywność. Muzyka w częstotliwości 432 Hz, pomaga nam się skupić i nawet przy długim słuchaniu nie jest dla nas męcząca, dlatego też jest dobrym rozwiązaniem jako muzyka do słuchania w pracy. Muzyka jest wszędzie dookoła nas, w sklepach, w pracy, w autobusie, warto więc zwrócić uwagę na to czego słuchamy. Wybierzmy muzykę, która współgra z naszą naturą i stanowi przyjemne tło do codziennych obowiązków. Pozwólmy muzyce wpływać na nas w najlepszy sposób i wykorzystajmy jej terapeutyczne działanie.

    Prokop Aleksandra

  • Jak muzyka wpływa na sprzedaż?

    Jak muzyka wpływa na sprzedaż?

    Mówi się, że muzyka jest pokarmem dla duszy. Jak jednak sugerują badania, wpływa także na rzeczywiste wybory dotyczące diety. Udowodnili to eksperci z University of South Florida, którzy sprawdzili jej wpływ na zachowanie klientów restauracji. Goście słuchali różnych gatunków muzycznych z głośnością 70 i 55 dB. Jak się okazało, natężenie dźwięku wywierało wyraźny wpływ na decyzje odnośnie posiłku. Głośniejsza muzyka skłaniała klientów do wybierania mniej zdrowych, tłustych pokarmów, podczas gdy ciche melodie zwiększały prawdopodobieństwo podejmowania zdrowszych decyzji, np. wyboru sałatki. „Restauracje i supermarkety mogą strategicznie wykorzystywać odtwarzaną w tle muzykę do wpływania na zachowanie klientów” – twierdzi prof. Dipayan Biswas, autor badania.

    Podobnych efektów jest więcej. Zespół z BI Norwegian Business School, jednej z najlepszych szkół biznesu w Norwegii,  odkrył na przykład, że dzięki muzyce można zwiększyć sprzedaż w zatłoczonych sklepach. Eksperyment, w którym naukowcy przeanalizowali zawartość ponad 40 tys. koszyków z zakupami, pokazał kilka efektów. Po pierwsze – w odniesieniu do wzrostu zatłoczenia sklepu, poziom sprzedaży można zilustrować odwróconą literą „U”, tzn. do pewnego momentu sprzedaż rośnie, a potem spada. Po drugie, w obecności muzyki o żwawym rytmie, klienci więcej wydają. Badanie pokazało jednocześnie, że muzyka nie skłania do kupowania droższych produktów, ale impulsywnego kupowania większej ich liczby. Naukowcy zwracają więc uwagę na to, że warto kontrolować poziom zatłoczenia sklepu, a jeśli już do niego dojdzie, to sprzedaż można zwiększyć dzięki prostemu zabiegowi odtwarzania dynamicznej muzyki. Jako menedżer sklepu czy restauracji powinieneś wówczas wziąć pod uwagę, jakie produkty klienci częściej kupują w asyście skocznych piosenek.

    Jako menedżer restauracji czy sklepu powinieneś zadbać nie tylko o muzykę. Tocząc codzienną walkę o realizację celów sprzedażowych pomyśl o tym, żeby odpowiednio dobrane dźwięki współgrały z innymi elementami obecnymi we wnętrzu sklepu czy restauracji, które skłonią klientów do zostawania pieniędzy w kasie. Zespół z finlandzkiej Akademii Sibeliusa, uczelni muzycznej będącej częścią Uniwersytetu Sztuki w Helsinkach, dowiódł, że w taki sposób działa np. oświetlenie, meble, kolory, akustyka i właśnie słyszane w tle dźwięki. Badacze odkryli na przykład, że w restauracjach muzyka wywołując m.in. emocjonalne doznania, razem z otaczającą klientów przestrzenią stanowi ważną część doświadczenia obejmującego wiele zmysłów. Z kolei odgłosy natury odtwarzane w sklepie spożywczym aż o 20 proc zwiększyły sprzedaż. „Razem z klientami oceniliśmy założenia i możliwe działania, aby dowiedzieć się, czy można poprawić coś w akustycznym środowisku sklepu” – mówi jeden z badaczy prof. Heikki Uimonen. „Dzięki określeniu optymalnego środowiska dźwiękowego w sklepie spożywczym, byliśmy w stanie wpłynąć na społeczne zachowanie klientów”- dodaje ekspert.

0
0.00